Do Londynu sprowadziła mnie ciekawość świata. Podróże to moja pasja. Uwielbiam zwiedzać obce kraje i poznawać odmienne kultury. Po raz pierwszy przyjechałam tu kilka lat temu na kilka tygodni i….po powrocie do Polski postanowiłam wrócić nad Tamizę. Tym razem na dłużej…
Londyn jest tyglem kulturowym, miastem, które tętni życiem wielu nacji. Ta odmienność tworzy wyjątkowy, wielobarwny obraz potężnej aglomeracji. Bardzo mi się to podoba. Tego w Polsce nie ma. Intrygujące jest, w jaki sposób można zaszczepić idee życia w symbiozie ludziom biegunowo odmiennym mentalnie. A to się tutaj udało.
Fascynujące jest też dla mnie tutejsze przywiązanie do tradycji. W ciągu kilku chwil mogę być przed Pałacem Buckingham, londyńskiej rezydencji królowej, która stoi na straży tego, co jest w angielskiej kulturze niezmienne.
Mam pewność, że to, co budowano tutaj przez wieki, nie ulegnie zmianie z dnia na dzień. Szacunek angielskiego narodu dla własnych korzeni jest imponujący. To nie są moje korzenie, ale ja ten szacunek podzielam.
No i wreszcie londyńska architektura… Jest wspaniała.
Mnie jako artystce Londyn stwarza lepsze warunki promocji. Anglia ma najlepszą muzykę i najlepszy futbol na świecie. I to jest jej główny towar eksportowy. Nie sposób tego kwestionować, biorąc pod uwagę sukcesy angielskich gwiazd muzyki na całym świecie i dominację angielskich klubów piłkarskich w Lidze Mistrzów. Poznałam tutaj kilku rodaków i żaden z nich nie nosił się z zamiarem rychłego powrotu do Polski.

Londyn stał się dla mnie inspiracją do napisania książki pt.,,Łza przeszłości”, a raczej wydarzenia, których częściowo miałam okazję tam doświadczyć.
Zanim postanowiłam zamieszkać w stolicy Anglii, najpierw zwiedziłam najważniejsze zabytki: London Eye, czyli diabelski młyn o wysokości 135 metrów, z którego podziwiałam miasto z góry, Tower of London — twierdzę londyńską, Hyde Park, jeden z królewskich parków w Londynie, po którym często spacerowałam, karmiąc orzeszkami szare wiewiórki, Regent’s Park, który stał się dla mnie wówczas miejscem romantycznych spacerów, Muzeum Brytyjskie, galerię figur woskowych Madame Tussaud,Trafalgar Square, Pałac Buckingham, Pałac Westminsterski, będący siedzibą Parlamentu, wieżę ze słynnym zegarem Big Ben, Tower Bridge, most przecinający Tamizę, Katedrę świętego Pawła i wiele innych.
O Londynie mogłabym pisać bardzo długo, ponieważ wiąże się z nim wiele moich historii. Mieszkałam w różnych dzielnicach: i tej afroamerykańskiej, gdzie byłam jedną z nielicznych białych kobiet, i w centrum Londynu, gdzie codziennie przechadzałam się główną ulicą Oxford Street.
Londynu doświadczyłam zarówno z punktu widzenia turysty, jak też osoby mieszkającej i pracującej w Anglii. To tam odbył się mój pierwszy wywiad w rozgłośni radiowej, gazecie oraz pierwszy koncert. Poznałam ciemną i jasną stronę uroków mieszkania na obczyźnie. Chyba nigdy w życiu nie miałam takiej ilości znajomych z tak różnych krańców świata, a miejsce, w którym pracowałam, czyli kasyno w centrum Londynu, szczególnie sprzyjało wielokulturowości.

Często zostawiałam swoje smutki w katedrze Westminster, gdzie zapalałam świece w różnych intencjach, słuchając chóru, którego brzmienie było tak nieskazitelnie czyste niczym strumień w górach. Mieszkając w dzielnicy afroamerykańskiej, poznałam życie Afrykańczyków, robiłam zakupy na kolorowych straganach, często z ostatnim funtem w kieszeni, moją przychodnią lekarską stało się chińskie centrum medyczne, gdzie poznałam tajniki akupunktury i wiele innych.
Dla kontrastu bywałam w tak ekskluzywnych miejscach, jak Landmark czy The Ritz, w którym nakręcono scenę z Julią Roberts, bądź na kawie i ciasteczkach w Harrods. Skosztowałam niemal wszystkich kuchni świata w zależności od dzielnicy i restauracji, w której aktualnie przebywałam.
Do pracy codziennie dojeżdżałam czerwonym autobusem, mijając parlament, a przed deszczem chowałam się w słynnych angielskich budkach telefonicznych. Często też korzystałam z metra, choć nauczenie się posługiwania wieloma liniami metra o różnych kolorach zajęło mi trochę czasu. Odpoczywałam w parkach, siedząc na trawie jak większość Brytyjczyków.
Do dzisiaj z sentymentem patrzę w stronę Anglii, przypominając sobie świąteczny klimat tego miasta, piękne parki, architekturę, kościoły, wyprzedaże w sklepach, liczne kasyna, restauracje, a przede wszystkim znajomych, których tam zostawiłam, i chwile, które już nie wrócą.
Los zmusił mnie do powrotu, choć planowałam zamieszkać tam na stałe.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś przejdę się ulicami Londynu i wrócę do ludzi, którzy w szczególny sposób znaleźli miejsce w moim życiu. Londyn stał się dla mnie miejscem, w którym doświadczyłam bardzo wielu zróżnicowanych emocji.

Autor tekstu: Alina Lużyńska
Autor zdjęć: Alina Lużyńska