Główną bohaterką książki Aliny Lużyńskiej pt: ,, Łza przeszłości” jest Anna – dziewczyna z małego miasteczka, która jak wiele dziewczyn ma swoje marzenia.
Marzenia Anny różnią się jednak od marzeń dziewczyn, które głównie chcą podnieść swój status materialny. Nieprzeciętność jej polega na tym, że ma duszę artystyczną. Anna marzy o tym, żeby spełnić się artystycznie i poznać swojego księcia z bajki.
Dziewczyna chce nagrać i wydać płytę. Próbuje swoich sił najpierw na rynku polskim, ale okazuje się , że jest to świat układów , koneksji, pieniędzy. Postanawia , więc wziąć los w swoje ręce i zarobić na realizację marzeń. Wyjeżdża do Londynu, gdzie zatrudnia się w kasynie i pracuje jako kelnerka. Zaczyna odkładać pieniądze, ale pech tej dziewczyny polega na tym, ze lokuje swoje uczucia w niewłaściwych mężczyznach. Jednym z takich mężczyzn jest hazardzista, którego poznaje w kasynie. Mężczyzna raz przegrywa i jest potężnie zadłużony , a innym razem wygrywa wielkie stawki. Od tego momentu jej życie zaczyna się komplikować. Zostaje wplątana w intrygę służb specjalnych, a do tego porwana przez członków mafii. Trafia do sekty. Spotykamy ją min: w Warszawie, Londynie, Las Vegas. Dziewczyna ma jednak jasno określony cel, do którego pomimo przeciwności losu stara się dążyć. Niemal z każdej sytuacji udaje jej się spaść na cztery łapy , ponieważ Anna nigdy się nie poddaje.

Fragmenty książki
,, Starsza pani zaczęła mówić po włosku, chyba z sycylijskim akcentem, Julia bardzo poprawną polszczyzną tłumaczyła jej słowa.
Nie jesteśmy tutaj wszyscy, bo tylko na taką grupę zgodzili się oficerowie Interpolu. I to też po tym, jak zagroziliśmy, że jeśli nie umożliwią nam widzenia i porozmawiania z panią, to w obozie, w którym wszyscy przebywamy, zrobimy rewolucję. Zgodzili się, zeby przyjechała do pani delegacja. Reprezentujemy rodziny dziewcząt, które zostały jakiś czas temy uprowadzone i zaginęły bez wieści. Jak pani widzi, pochodzimy z wielu krajów. Każdy z nas cierpiał i tracił nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek zobaczymy je żywe Pomimo, że w naszych krajach policja poszukiwała dziewcząt, nie było rezultatów. Niektórzy, żeby odnaleźć swoje córki, sprzedawali dorobek życia. Julia i Luiza są córkami mojego syna, oboje z żoną zginęli w zamachu bombowym, wie pani, takie mafijne porachunki, gdzie giną też przypadkowi ludzie. Od kilku lat sama je wychowuję, a mieszkamy w bardzo biednej wiosce Wszyscy jednak jesteśmy tam jak wielka rodzina i dzięki temu mogłam je wychować, a nawet posłać na studia do Polski. Ponieważ w naszej wiosce zostało już poza nami starymi tylko kilka młodych osób, postanowiliśmy, że razem postaramy się , aby i one nie uciekły. Nie jeste pani w stanie sobie wyobrazić, co się działo, kiedy dziewczęta zaginęły. Tydzień temu, nagle w wiosce pojawiło się kilka samochodów policyjnych i jacyś wysocy rangą policjanci powiedzieli, że moje wnuczki się odnalazły. Stwierdzili, że ponieważ jestem ich jedynym prawnym opiekunem, to muszę pojechać, żeby odebrać dziewczyny, które są w obozie i to w innym kraju. Każdy z wioski przyniósł, ile mógł, żebym miała jak wrócić z dziewczynkami. W obozie okazało się, że są tam dziewczęta z wielu krajów i spotkałam ich rodziny. Kiedy na ogólnym spotkaniu z rodzinami policjanci nam opowiedzieli, co spotkało dziewczęta, a między innymi okazało się, że to dzięki pani i panu Jovanowi nasze dzieci żyją, postanowiliśmy , że podziękujemy pani osobiście i poznamy osobę, która pomogła nam odnaleźć to, co jest naszym największym skarbem, czyli nasze dzieci Proszę przyjąć podziękowania, na które przekazuję też w imieniu tych rodzin, które nie mogły tu przyjechać. Pani Anno, nie wiedzieliśmy jak pani podziękować, nawet nie wiedzieliśmy, czy pani jest osobą wierzącą i jakiego wyznania, czy ateistką , ale myślimy, że pani się nie obrazi, jeśli przekażemy pani w podziękowaniu ten obraz. Jest to ręcznie malowana kopia cudownego obrazu Matki Boskiej z Gwadelupy, pobłogosławiona specjalnie dla pani przez Ojca Świętego. Bo to taka sama matka, jak ja i inne matki, tylko ma dużo więcej dzieci na całym świecie.
Starsza pani odwinęła z pieczołowicie zapakowanego zawiniątka obraz, który podał jej jeden z rozdziców.
Myślę, że powinnam powstrzymać swoje włoskie gadulstwo i dać też innym szansę podziękować.
Kobieta serdecznie uścisnęła Annę i ponownie usiłowała pocałować jej dłoń. Anna stanowczo zaprotestowała.
Nie trzeba, naprawdę nie trzeba- powiedziała łamiącym się głosem z oczami pełnymi łez….”

…..,, Anna zaczęła budzić się z długiego snu. Poczuła dziwny zapach. Po chwili zorientowała się, że to kadzidła. W tle słyszała jakąś demoniczną muzykę. Była związana i leżała na twardym podłożu. Widziała tylko ciemność, ponieważ zasłonięto jej oczy opaską.
Wpadła w panikę. Chciała się uwolnić. Serce biło jej jak oszalałe. Wtedy na ramionach poczuła znajomy dotyk. Myśli przebiegały w jej głowie z prędkością światła. Znała ten dotyk. Tak masował tylko Carlo.
,,Carlo”?- chciała powiedzieć, ale nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
Jej ciało było sztywne i sparaliżowane ze strachu. Jednak masaż i muzyka wprowadzały ją w hipnozę. Chciała na trzeźwo ocenić sytuację, uciec, jednak ciało i umysł odmawiały jej posłuszeństwa. W pewnym momencie w szparze materiału, który miała w głowie , zobaczyła rękę, która przesuwała się po jej ciele. Znajdował się na niej jakiś znak. Już go wcześniej widziała. Pamiętała go parku….
………..Nagle rozległ się hałas, drzwi wyleciały z łoskotem z futryny, słychać było tylko krzyki: ,, Policja, wszyscy na ziemię i nie ruszać się!!!”.
Zapanował ogólny chaos. Poczuła, jak ktoś ściąga jej opaskę z głowy. Wokół panował półmrok. Przetarła oczy i usiadła, zasłąniając piersi fragmentem podniecionej sukienki. Miała spierzchnięte usta i chciało jej się pić. Ludzie leżący na ziemi wokół niej ubrani byli w czerwone szaty.
W sali znajdowały się malowidła przedstawiające sceny erotyczne i tajemne rutyały. Naprzeciwko ołtarza mieścił się tron przeznaczony dla guru obserwującego cały obrzęd, jednak teraz fotel był pusty. Wszędzie było pełno policjantów z bronią gotową do strzału. Panowało ogólne zamieszanie.
Wszystko w porządku?Nic pani nie jest?- usłyszała. Obok stał zamaskowany policjant.
– Tak – odpowiedziała – W porządku, czuję się tylko oszołomiona.
W panice jednak myślała, jak mogłaby stąd uciec.
Zerwała się z miejsca i zaczęła biec w kierunku czarno- szarych drzwi, które były zablokowane. Tylko rozłożone uda kobiet i przyrodzenia mężczyzn widziała jak przez mgłę. Każdy miał na ciele znamię symbolizujące bractwo. Pchnęła ciężkie drzwi i zaczęła uciekać wąskimi podziemnymi korytarzami. Słyszała za sobą odgłos kroków, przekonana, że ktoś ją goni. Jednak był to wyłącznie dźwięk, który sama tworzyła. Korytarze były ciemne. Nie oglądała się za siebie, biegła do światła, które ujrzała na końcu tunelu. Wybiegła przed fortecę. Już świtało. Szybko zorientowała się,że o własnych siłach nie dostanie się do Londynu. Zaczęła, więc kierować się w stronę pobliskiego lasu, żeby gdzieś się ukryć. Zdyszana musiała przystanąć. Kręciło jej się w głowie. Za sobą usłyszała odgłos zbliżającego się samochodu, który wjechał w leśną drogę.
,, To już koniec” – pomyślała. Poczuła, że nie może ruszyć się z miejsca. Auto zatrzymało się z piskiem opon tuż przed nią…….”

….,, Anna jak zwykle uciekła więc na Stare Miasto w świat swoich marzeń, który przecież wtedy, kiedy tego potrzebowała, koił jej wszystkie rozterki i złe chwile. Dziś jednak nie była żadną z postaci. Dziś była sobą. Przez głowę przebiegały jej tysiące myśli. Mijani ludzie nie mieli twarzy, a przynajmniej Anna ich nie dostrzegała, patrząc oczami pełnymi łez. Nawet nie zauważyła, kiedy dotarła do Kolumny Zygmunta. Zobaczyła klauna, poczuła, że musi z kimś porozmawiać, komuś się wyżalić. Klaun siedział jak zwykle zapatrzony przed siebie, zauważył jednak Annę, popatrzył na nią pytającym wzrokiem. Usiadła obok niego.
I co się tak, kurwa głupio gapisz!!!- wykrzyczała do niego, ale zaraz zrobiło jej się głupio, bo przecież on nie był niczemu winien, a już na pewno nie zasłużył ani dziś, ani nigdy na takie słowa. Nie odpowiedział, bez słowa wręczając znany jej już balonik, ale dziś miał on zupełnie inny kształt. Przypominał serce, ale jakieś niekształtne, jak poranione. Tego już dla Anny było za wiele, coś w niej pękło. Sama nie wiedziała, jak to się stało, ale wylała na klauna wszystko, co leżało jej na sercu, lata niespiełnionych nadzieii, smutek, oczekiwanie, marzenia, żal. Ten ogromny żal, że znowu rozpadły się jej marzenia i plany związane z Danielem. Żal, że wszystko się nagle zawaliło i nie będzie żadnego ślubu.
Czuła się teraz jak sponiewierana dziwka.
Klaun patrzył na nią bez słowa. Kiedy spojrzała na niego, zobaczyła, że na twarzy, obok tej wytatuowanej, pojawiła się prawdziwa łza, potem następna i następna.
Odwrócił twarz zażenowany, ukradkiem ocierając łzy.
– Przecież faceci nie płaczą, ty chyba nie jesteś facetem, tylko jakąś zniewieściałą męską dupą!!!- krzyknęła bardziej jednak wściekła na siebie, że wylała swoje żale obcemu facetowi. Wtedy po raz pierwszy usłyszała jego głos, tylko taki jakiś załamany..
Ja tu jestem, żeby ciebie wysłuchać….ale ON być może będzie chciał tobie pomóc…Idź, opowiedz to JEMU…- powiedział, patrząc jej prosto w oczy.
Komu? Jaki on?Co ty pieprzysz?
Znowu nie odpowiedział, tylko skinieniem głowy wskazał pobliski kościół św. Anny. Nie odezwał się już ani słowem.
Anna wstała, zrobiło jej się potwornie głupio i jak zwykle chciała połozyć banknot o największym nominale, jaki miała przy sobie. Złapał ją jednak za rękę i zmknął banknot w jej dłoni. Poczuła jego aksamitny i niespotykanie delikatny dotyk Sama tym zaskoczona poczuła, że ogarnia ją nienaturalnie przyjemne ciepło.
Znowu usłyszała jego głos:
Nie dla mnie to dzisiaj, ale jeśli musisz, zanieś to JEMU- długo patrzył w jej oczy i dodał:
Widzisz, my tu jesteśmy tylko odtwórcami scenariusza pod tytułem ,, życie”.

Książka do nabycia w większości księgarni w Polsce oraz poprzez internet.